Witaj w Klubie!

Tadeusz Dudek: Komentarz do podróży wewnętrznej

RECENZJA "Podróży wewnętrznej" Joanny Pisarskiej.

Nie każdy anioł przychodzi w ciszy. Są i takie, po wizycie których na ziemi kończy się wszelki raj, a przynajmniej kolejna z jego iluzji. Zwiastun narodzin Boga jest delikatny, cierpliwy, niemal tkliwy, jakby z góry przewidział odpowiedź Maryi. Ale też jej zmieszanie i wątpliwości były tak czyste i pełne pokory (w skupieniu stara się ogarnąć to, co jest nie do wiary). Spotkanie odbywa się w całkowitej ciszy serca, w pełnej intymności, tajemnica znajduje w nim bezpieczne schronienie.

 

 

Maryja nie domaga się znaku, chociaż jest jej dany. Bóg wprasza się w ten sposób do każdego z serc, pragnie w każdym na nowo odrodzić się przez miłość. Powtarza się codziennie historia największej miłości na tym świecie (jak z Pieśni nad Pieśniami), Boga do człowieka, do każdego z osobna. Inaczej niż przez całkowite fiat się nie uda. Tylko w ten sposób w człowieku już tutaj na ziemi zapanuje raj. Czy nie przestraszę się tego zaufania?

Jeżeli powiem swoje fiat, to trzeba udać się w drogę do Betlejem, choćby boso z pasterzami, aby poszukać tajemniczej groty na ponowne narodziny, na progu czasów: miejsca rozległego jak wszechświat, drgającego jak struna, ukrytego jak cisza. Nie tyle podług naszej myśli, ile zgodnie z wolą Boga. To największa z tajemnic, a skierowana wprost do każdego z osobna, jest najważniejszą z tych, które warto odkrywać. Miłość Boga jest bezwarunkowa, ale i bezbronna, jej kruchość budzi nasze sumienia. W ten sposób odbywa się najcudowniejszy dialog na świecie i najprawdziwsze spotkanie z Bogiem. W samym sercu, na dnie oceanu, w pustyni i w puszczy albo wśród krzykliwych miejskich neonów. Spotkanie, któremu towarzyszą westchnienia zwierząt i pytający wzrok ludzi, a ono to wszystko wchłania, zanosząc przed oblicze Boga. Spotkanie pod nocnym niebem pełnym cudownego światła, budzące przeczucia przyszłych zdarzeń, tego co prawdziwie ludzkie – losu, w który zostaje wpleciona historia Boga.

Budzisz się, nie przestając śnić – słonej fali dajesz się nieść bez strachu. Ale trzeba czasu, aby nauczyć się prawdziwej miłości, także dobrych nauczycieli i cierpliwego wsłuchiwania się. Wszystko może mówić o Stwórcy. Oto lilie polne i wielobarwne anemony dotknięte słowami Zbawiciela uczą autorki miłości i zachwytu, łąki wokół jeziora zakwitają przypowieściami, dłoń Oblubieńca rozczesuje kłosy, dotyka duszy. Wróble karmią się w jej wierszach ziarnami przypowieści, skądinąd wiemy, że nawet niewierne psy znajdują okruchy pod stołem. Autorka wspomina: rozsiedliśmy się wokół chleba i ryby, a winogrona nabrały krwi w dłoniach Emanuela. Nie byliśmy jeszcze gotowi, aby słuchać, łatwiej nam przychodziło schlebiać i gardzić, odchodzić po każdej nauce ze wzruszeniem ramion, nawet nasze obietnice okazały się nietrwałe, jak obłoki na świtaniu.

W Jeruzalem jesteś pielgrzymem wracającym do prapoczątku, dotykasz skamielin ożywających pod ciepłem palców, w tym miejscu, gdzie kamienie łkają, gdzie wciąż na nowo zmartwychwstajesz. Ta Jerozolima, to historyczne miejsce Boga-Człowieka, prawda o ludzkim szczęściu, Królestwie Bożym tu na ziemi, jest zapisana w każdym sercu – w głębi źródła naszych pragnień, wzruszeń i prawdziwych uczuć. Nie może się odrodzić nikt, kto nie odczuwa takiej potrzeby, nie nosi w sobie choćby zalążka świadomości grzechu i braku dobra. Brama, przez którą trzeba przejść jest wąska jak ucho igielne, każe zrzucić balast niedowierzania. Aby usłyszeć płacz Jakuba, trzeba się otworzyć na prawdy nasycone woniami orientu. Pójść po śladach pachnących nardem, wśród potu codzienności, także jarmarcznej wesołości świętowania. Do miejsca otwartego jak rana, aż po niedzielę przemiany.

Wszystko jest tu wiecznością, przejrzystą jak rosa, odbijająca nasze zdziwione oczy. Nie ma szczęścia bez fascynacji. Nie po to bowiem Bóg stworzył świat, aby człowiek doznawał w nim znudzenia. Bierze się ono z niewłaściwego stosunku do świata, z użytkowania go niezgodnie z wolą Boga i najgłębszą ludzką potrzebą. Ten tomik może niektórym pomóc wyzwolić się z zaklętego kręgu ludzkiej iluzji, obudzić w prawdziwym raju, pełnym spontanicznej radości i zbawiennego szczęścia, otworzyć oczy na przemawiającą w imię Boże naturę, umożliwić powrót do źródeł. Może być prawdziwą kromką chleba dla łaknącego światła.

Tadeusz Dudek

 

 

Odsłon : 44178
Naszą witrynę przegląda teraz 115 gości